Numer: 1 2 3 4 5
 
 


Tom Bombadil - Administrator DOH

*autor tekstu jako kolorowy nie mógł brać udziału w konkursie

Trakt północny ziemi Galimoru.

 

Młody wojownik strudzon już podróżą. Czujny jednak na trakcie. Niepokój wyczuwał już od dłuższego czasu.
- Czemuż do kroćset taka pustka w okolicy ? Czemuż wiatr tak szaleje ?....
Koń nagle dęba staje. Wojownik nie daje rady już opanować zwierzęcia, czuje że coś się zbliża. Siła, moc jakowaś niepohamowana. Twardo na ziemi staje, zwierze w las puszcza. W oddali jeździec, za nim łuna jakowaś. Wojownik miecza dobywa, wszak z pojedynków słynie, nie strach z nikim mu się mierzyć. Jeździec zbliża się błyskawicznie. Już do starcia ma dojść, wojownik przygotowany. Jeździec jednak nie zwraca uwagi na podróżnika, mija go w szaleńczym tempie.
- Na bogów! Cóż z orężem moim się stało ?!
Oręż na pył stopiony, ból w ramieniu nagle. Zbroja, którą nie bez trudu w labiryncie zdobył parzy, tak rozgrzana nagle.
- Co tu się wyprawia ?! Cóż za chędożony diabeł mijał mnie przed chwilą!!?
Krótka obserwacja, Trakt aż pali się po przejeździe tajemniczego jeźdźca. Teraz łuna z północy coraz bliżej, pędzi, zbliża się. Karmazynowa łuna.
- Co za światło chędo...
Cisza, nic już nie ma... Smolista czerń zastąpiła światło....


 

Dnia 13 miesiąca Xaltl 45 roku Galimor został dotknięty Armageddonem...
Góry południowe, złoża złota.

 

  Krasnoludów wielu. Praca wre, a złota przybywa. Ruda kruszcu nie przestaje być przetapiana. Błyski w oczach, złota ilości niesamowite. Nieopodal trunkami raczenie, radość z bogactwa. Handel idzie jak nigdy. Ogromne fortuny. Nagle niepokój. Dziwne zjawisko. Przetopione złoto jakby roztapiało się na nowo. Panika. Łuna z południa. Karmazynowy odcień. Złoto roztopione jak rzeka płynie ze zbocza góry. Nie da się zrozumieć nic z krzyków. Palcami wskazywanie... Jeździec jakowyś. Pędzi z południa... Powietrze suche, palące. Temperatura nie do wytrzymania. Jeździec w pędzie nie zwraca na kupców najmniejszej uwagi.... mija ich szaleńczo i pędzi dalej. Chwila oddechu. Temperatura wraca na moment do normy. Okoliczne drzewa popalone. Całe złoto w płynną postać przemienione. I łuna... łuna która zbliża się z południa. Rozpaczliwe próby zrozumienia, ucieczki... karmazynowa łuna... Smolista czerń zastąpiła światło....

 

Dnia 13 miesiąca Xaltl 45 roku Galimor został dotknięty Armageddonem...
Las zachodni Fannog.

 

Młody chłopak od strony traktu północnego nadbiegł. Stopy jego pocięte... oddechu brakuje...
- Panie ! Panie!, prowadź do najstarszego, schronienie potrzebne. ! Światło dziwne, strach!
Krasnolud fajkę ćmiący chwycił chłopaka i na ziemi obok siebie posadził jak zabawkę... Młodzian przerażony.
- Panie ! Czynić trza !
Krasnolud wskazał na wschód w Karczmy stronę.
- Wina trza skosztować, ot co!
Chłopak z wyczerpania omdlon... Odpocząć w lesie zostaje. Krasnolud do karczmy śpieszy, zaniepokojon. Światło z czterech stron dziwne... Karmazynowy odcień... Do karczmy przyśpiesza. Dociera wreszcie. Jeździec przed nim w progi karczmy wkracza...
Barbarzyńca stary z jeźdźcem toast spełniają...

 

 

Wschodnie bagna i mokradła...

 

Mordy, krzyki mgła i ogień ledwo przez nią widoczny. Powietrze ciężkie... Kreatury niebezpieczne, potężni magowie i wojowie co wojnie swe życie poświęcili.
Wszyscy strachu ni trwogi nie znający. Niepokój jednak... Mgła nad bagnami opada.
Ze wschodu coś nadciąga, światło w mroku krainie... Jeździec, sam jedzie, sam przybywa. Nawet sam diabeł w pojedynkę sam by tam nie przybył... Łuna za jeźdźcem, karmazynowa łuna... Bagna nagle osuszone ... wściekłość okolicznych władców. Zabić jeźdźca, zgładzić, zdjąć skórę z niego! Nadjeżdża, nie zatrzymuje się, nikt nie zginął, gorąc tylko piekielny... Pali twarze... No i łuna... karmazynowa... władcy mrocznych bagien bez przerażenia... Zrozumienie... karmazynowa łuna... Smolista czerń zastąpiła światło....

 

 

Dnia 13 miesiąca Xaltl 45 roku Galimor został dotknięty Armageddonem...
Karczma "pod pijanym Smokiem"...

 

  Karczmarz jak zwykle krząta się aby gościom trunków nie brakło. Gwar w karczmie niemały. Różne typy zebrane rozprawiają o ostatnich wojnach, walkach, pojedynkach i rabunkach. Przy długiej ławie postać, barbarzyńca. Nic nie mówi, obserwuje. Kielich trzymany wciąż pełny ogląda tylko. Na wrota karczmy co jakiś czas spoziera...  
 
  Wrota wreszcie gościa wpuszczają... Barbarzyńca, czerwony na pysku. Znajomy błysk w oku... Trunki zamawia obserwując gawiedź z miejsca przy szynku... Rozpoznany został. Krasnolud z niepokojem przybysza wzrokiem mierzy. Barbarzyńca kielich wznosi, gość toastem odpowiada. Spełniają toast jakby to ostatni już był... Tajemniczy gość wychodzi, barbarzyńca przy ławie nadal kielich ogląda. Twarz już spokojna, oczekiwanie, dłoń na drzewcu topora...  
       
  Światło, dziwne światło. Coś w podobie słońca zachodu. Jednak ze stron świata czterech się zbliża. W karczmie nadal dysputy, codzienność, trunki, posiłki. Nagle niepokój. Barbarzyńca wstał, topór do góry uniesiony, ostrze w stronę zachodniej łuny czerwonawej skierowane. Ostatnie spojrzenie na przerażenie i niepewność karczmarza. U barbarzyńcy w oku błysk, śmiech szyderczy, kielich o ziemię rzucony.
Karmazynowi przybyli. Smolista czerń zastąpiła światło....

 

 

Dnia 13 miesiąca Xaltl 45 roku Galimor został dotknięty Armageddonem...



Pergamin:
1 2 3 4

Nakład: