
|
Tom
Bombadil -
Administrator DOH
*autor
tekstu jako kolorowy nie mógł
brać udziału w konkursie
|
Trakt
północny ziemi Galimoru.
|
Młody wojownik
strudzon już podróżą. Czujny
jednak na trakcie. Niepokój
wyczuwał już od dłuższego
czasu.
- Czemuż do kroćset taka
pustka w okolicy ? Czemuż wiatr
tak szaleje ?....
Koń nagle dęba staje. Wojownik
nie daje rady już opanować
zwierzęcia, czuje że coś się
zbliża. Siła, moc jakowaś
niepohamowana. Twardo na ziemi
staje, zwierze w las puszcza. W
oddali jeździec, za nim łuna
jakowaś. Wojownik miecza dobywa,
wszak z pojedynków słynie, nie
strach z nikim mu się mierzyć.
Jeździec zbliża się
błyskawicznie. Już do starcia
ma dojść, wojownik przygotowany.
Jeździec jednak nie zwraca uwagi
na podróżnika, mija go w
szaleńczym tempie.
- Na bogów! Cóż z orężem
moim się stało ?!
Oręż na pył stopiony, ból w
ramieniu nagle. Zbroja, którą
nie bez trudu w labiryncie
zdobył parzy, tak rozgrzana
nagle.
- Co tu się wyprawia ?!
Cóż za chędożony diabeł
mijał mnie przed chwilą!!?
Krótka obserwacja, Trakt aż
pali się po przejeździe
tajemniczego jeźdźca. Teraz
łuna z północy coraz bliżej,
pędzi, zbliża się. Karmazynowa
łuna.
- Co za światło chędo...
Cisza, nic już nie ma...
Smolista czerń zastąpiła
światło....
|
|
Dnia
13 miesiąca Xaltl 45 roku
Galimor został dotknięty
Armageddonem...
Góry południowe, złoża złota.
|
| |
Krasnoludów
wielu. Praca wre, a złota
przybywa. Ruda kruszcu nie
przestaje być przetapiana.
Błyski w oczach, złota ilości
niesamowite. Nieopodal trunkami
raczenie, radość z bogactwa.
Handel idzie jak nigdy. Ogromne
fortuny. Nagle niepokój. Dziwne
zjawisko. Przetopione złoto
jakby roztapiało się na nowo.
Panika. Łuna z południa.
Karmazynowy odcień. Złoto
roztopione jak rzeka płynie ze
zbocza góry. Nie da się
zrozumieć nic z krzyków.
Palcami wskazywanie... Jeździec
jakowyś. Pędzi z południa...
Powietrze suche, palące.
Temperatura nie do wytrzymania.
Jeździec w pędzie nie zwraca na
kupców najmniejszej uwagi....
mija ich szaleńczo i pędzi
dalej. Chwila oddechu.
Temperatura wraca na moment do
normy. Okoliczne drzewa popalone.
Całe złoto w płynną postać
przemienione. I łuna... łuna
która zbliża się z południa.
Rozpaczliwe próby zrozumienia,
ucieczki... karmazynowa łuna...
Smolista czerń zastąpiła
światło....
|
Dnia
13 miesiąca Xaltl 45 roku
Galimor został dotknięty
Armageddonem...
Las zachodni Fannog.
|
Młody chłopak
od strony traktu północnego
nadbiegł. Stopy jego pocięte...
oddechu brakuje...
- Panie ! Panie!, prowadź do
najstarszego, schronienie
potrzebne. ! Światło dziwne,
strach!
Krasnolud fajkę ćmiący
chwycił chłopaka i na ziemi
obok siebie posadził jak
zabawkę... Młodzian przerażony.
- Panie ! Czynić trza !
Krasnolud wskazał na wschód w
Karczmy stronę.
- Wina trza skosztować, ot co!
Chłopak z wyczerpania omdlon...
Odpocząć w lesie zostaje.
Krasnolud do karczmy śpieszy,
zaniepokojon. Światło z
czterech stron dziwne...
Karmazynowy odcień... Do karczmy
przyśpiesza. Dociera wreszcie.
Jeździec przed nim w progi
karczmy wkracza...
Barbarzyńca stary z jeźdźcem
toast spełniają...
|
|
Wschodnie
bagna i mokradła...
|
Mordy, krzyki
mgła i ogień ledwo przez nią
widoczny. Powietrze ciężkie...
Kreatury niebezpieczne, potężni
magowie i wojowie co wojnie swe
życie poświęcili.
Wszyscy strachu ni trwogi nie
znający. Niepokój jednak...
Mgła nad bagnami opada.
Ze wschodu coś nadciąga,
światło w mroku krainie...
Jeździec, sam jedzie, sam
przybywa. Nawet sam diabeł w
pojedynkę sam by tam nie
przybył... Łuna za jeźdźcem,
karmazynowa łuna... Bagna nagle
osuszone ... wściekłość
okolicznych władców. Zabić
jeźdźca, zgładzić, zdjąć
skórę z niego! Nadjeżdża, nie
zatrzymuje się, nikt nie
zginął, gorąc tylko piekielny...
Pali twarze... No i łuna...
karmazynowa... władcy mrocznych
bagien bez przerażenia...
Zrozumienie... karmazynowa łuna...
Smolista czerń zastąpiła
światło....
|
|
Dnia
13 miesiąca Xaltl 45 roku
Galimor został dotknięty
Armageddonem...
Karczma "pod pijanym Smokiem"...
|
| |
Karczmarz jak zwykle krząta
się aby gościom trunków nie
brakło. Gwar w karczmie niemały.
Różne typy zebrane rozprawiają
o ostatnich wojnach, walkach,
pojedynkach i rabunkach. Przy
długiej ławie postać,
barbarzyńca. Nic nie mówi,
obserwuje. Kielich trzymany
wciąż pełny ogląda tylko. Na
wrota karczmy co jakiś czas
spoziera... |
|
| |
| |
Wrota wreszcie
gościa wpuszczają...
Barbarzyńca, czerwony na pysku.
Znajomy błysk w oku... Trunki
zamawia obserwując gawiedź z
miejsca przy szynku... Rozpoznany
został. Krasnolud z niepokojem
przybysza wzrokiem mierzy.
Barbarzyńca kielich wznosi,
gość toastem odpowiada.
Spełniają toast jakby to
ostatni już był... Tajemniczy
gość wychodzi, barbarzyńca
przy ławie nadal kielich ogląda.
Twarz już spokojna, oczekiwanie,
dłoń na drzewcu topora... |
|
| |
|
|
|
| |
Światło, dziwne
światło. Coś w podobie słońca
zachodu. Jednak ze stron świata
czterech się zbliża. W karczmie
nadal dysputy, codzienność,
trunki, posiłki. Nagle niepokój.
Barbarzyńca wstał, topór do góry
uniesiony, ostrze w stronę
zachodniej łuny czerwonawej
skierowane. Ostatnie spojrzenie
na przerażenie i niepewność
karczmarza. U barbarzyńcy w oku
błysk, śmiech szyderczy,
kielich o ziemię rzucony.
Karmazynowi przybyli. Smolista
czerń zastąpiła światło....
|
|
Dnia 13 miesiąca
Xaltl 45 roku Galimor został dotknięty
Armageddonem...
Pergamin: 1 2 3 4
Nakład:
|