
|
Rozmowy przy
świecach Crade'a
z liczem... |
| Drzwi wielki,
dębowe, przepięknie rzeźbione,
w połowie korytarza na głucho
zamknięte stoją. Klamka ich
srebrna, grawerowana w kształcie
ogona smoczego. Na nim napisy w
językach trzech: Elfim,
Niebiańskim oraz otchłannym.
Każdy z nich to samo znaczenie
ma, choć dla ras mówiących
tymi językami oznacza coś
innego zupełnie. Śmierć nie
jest zniszczeniem życia... Jest
początkiem... U góry drzwi,
w drewnie ptak wielki
wyrzeźbiony, farbą na czarno
pomalowany... Kruk, z uniesioną
do góry głową, rozpostartymi
skrzydłami... A pod nim napis
kolejny: Usstan doerrus rath
ulu Dos, l' toha i'dol, nindel
Usstan zuch xun.... U dołu,
również rzeźbienia widać, tym
razem jednak jest to piękny
wierzchowiec stojący dęba, o
grzywie płomiennej. A przy nim
napis kolejny: Ostatnia
godzina jest jednakowa dla
wszystkich. Kolory naniesione
na te dzieła sprawiają, iż
żywymi obrazy wydać się mogą...
Że kruk odleci za chwilę, a
koń do galopu się zerwie... |
| |
Klamka jednak po
chwili naciśnięta zostaje... |
| Drzwi
otwierają się z cichym
skrzypnięciem... A widok... Ach,
toż to już ni ta sama komnata
co niegdyś... Większa stanowczo,
i wyższa... Na tyle, że sufit w
mroku ginie. Na samym środku
stolik, a na nim skrzynka. Mała,
drewniana, z okuciami, na
kłódkę zamknięta. Dokoła
niej czerwona linia na podłodze
namazana. Pod jedną ze ścian
łoże wielkie, z baldachimem...
Wiele poduszek różnego
kształtu i koloru leży na nim.
Niedaleko całkiem biurko stoi,
masywne, z ciemnego drewna
jakiegoś. Na nim notatek wiele,
piór połamanych i buteleczek z
atramentem w różnych kolorach...
Obok biurka dwa fotele ustawione.
Na jednym wysoki mężczyzna o
włosach czarnych z końcami
czerwonymi zasiada. Sam
zasiadłem naprzeciw. I tak to
się zaczęło. |
| <Crade> |
|
Witaj Estravanie.
Jako że nasza redakcja
otworzyła niedawno rubrykę w
której przybliżamy postacie
niektórych mieszkańców naszej
krainy chciałbym zadać Ci kilka
pytań. A spotkanie i rozmowa z
prawdziwym liczem może być za
prawdę pouczająca a zarazem
intrygująca. A właśnie takie
postaci chcielibyśmy
przybliżać naszym czytelnikom.
Więc jeżeli można chciałbym
zadać Ci kilka pytań. *spojrzał
na niego wyczekująco nic nie
mówiąc*
|
| <Estraven> |
|
| *Spojrzał spod
lekko zmrużonych powiek, jakby
odrobinę znudzony...* Jeśli
będę mógł odpowiedzieć,
uczynię to... *Rzekł cicho,
grobowym głosem. Chochlik,
który do tej pory stał obok
fotela nieumarłego podszedł do
redaktora i szmatką zaczął
czyścić jego buty...* |
| <Crade> |
|
| *czarnowłosy
spojrzał na chochlika z
uśmiechem* - Przydatne
stworzonko... *Wyciągnął z
kieszeni płaszcza swego,
zwinięty w rulonik pergamin do
którego zajrzawszy po raz
kolejny podniósł wzrok na
Estravena* - Zaczynajmy więc...
Powiedz nam... *spojrzał na
niego uważne* - Jak to się
stało... Jak stałeś się tym,
kim teraz jesteś? |
| <Estraven> |
|
To on sprawił,
że ciało me, za sprawą mej
woli i odrobiny magii znów
poruszać się zaczęło...
Wtedy jednak już postanowiłem
się zmienić...
Forma, którą widzisz przed
sobą... *Tu wskazał na swą
twarz i całą swoją posturę.*
powstała dużo później... |
| <Crade> |
|
| To on? *zapytał
wyraźnie zainteresowany* - Czyli
kto? Istota boska? Nekromanta? |
| <Estraven> |
|
Powiedziałem
już, że imienia jego wyjawiać
nie chcę, chyba, że zgodzi się
on na to...
W każdym razie nie chciałem
już być śmiertelnikiem.
Postanowiłem kompletnie odciąć
się od mej przeszłości... |
| <Crade> |
|
- Dobrze, więc...
*Odparł odrobinę zawiedzony* -
Czy wraz ze swoja
śmiertelnością straciłeś
także przeszłość swą?
Chodzi mi tu głównie o pamięć
Twą? Czy umarła ona wraz z
ciałem twym? |
| <Estraven> |
|

|
Za sprawą wielu
zaklęć nekromantycznych, jak i
tych z dziedziny transmutacji, a
także poświęconego czasu
zmieniłem się nie do poznania...
Chciałem, ach, jak bardzo,
zapomnieć o mej przeszłości...
Jednakże wspomnienia tak
dokładnie wyryte w mej duszy nie
chciały odejść...
Próbowałem... Wygląd mój
odmieniony, inne imię... Nie
udało się jednak... Nawet jako
Ravnos, wciąż pamiętałem o
elfie, Vegaheerze...
*Chochlik podniósł nieco but
redaktora i zajrzał pod spód...*
Fuj... *Rzucił piskliwym
głosikiem.* Ktoś tu za dużo
siedział w stajni... |
| <Crade> |
|
- Wynocha
pomiocie... *mruknał do
chochlika*
*po chwili jednak wzrok na
powrót przeniósł na Estravena*
- Elf... *na jego twarzy pojawił
się tajemniczy uśmiech* - Tak
wiec elfia natura może była
powodem chęci zmiany? |
| <Estraven> |
|
*Mężczyzna
zignorował chochlika i spojrzał
na redaktora...* Nie... To
słabość... Jako śmiertelnik
nie byłem nigdy wystarczająco
silny, by samotnie móc przeżyć...
Jednakże jako Ravnos... Jako
licz już wtedy... Taak...
Miałem szanse... Przynajmniej
tak mi się wydawało... *Głos
do szeptu zniżył i oparł się
wygodniej.* |
| <Crade> |
|
| - Mimo że do
silnych nie należałeś...
Jednak jam "poprosiłeś"
o swą nieumarłość a nie
byłą ona spowodowana powiedzmy
przyczynami naturalnymi czyż nie? |
| <Estraven> |
|
Moja zgoda na
wieczne życie spowodowana była
chęcią... *Zastanowił się
chwilę...* Potęgi? Chęcią
mordu? A może chęcią
przeżycia?
Nie wiem dziś już tego, bo
przejęty mą śmiercią za
bardzo od zmysłów odchodziłem...
Wiedziałem, że chcę
kontynuować moją egzystencję...
I tylko to się liczyło. |
| <Crade> |
|
| Kontynuować ja
wiecznie? Czyż tak? |
| <Estraven> |
|
| Dopóki starczy
mi sił... Dopóki zmiany na
świecie nie przytłoczą mnie na
tyle, bym zechciał odejść... |
| <Crade> |
|
| A twój "przetrwalnik"
czy jak to się fachowo nazywa -
relikwiarz? To on pozwala ci
żyć? |
| <Estraven> |
|
Tak... Widzisz,
przemiana w lisza nie jest prosta...
Wymaga to wielu zaklęć
nekromantycznych... Po krótce
jednak wygląda to tak. Z "ofiary"
że tak to ujmę wyciąga się
duszę... Rozrywa się ją na
dwie części. Jedną zwraca się
ciału... Drugą natomiast
zaklina w relikwiarzu... Może to
być przedmiot... Nie musi jednak...
On zapewnia mi nieśmiertelność...
Dzięki niemu, nawet, gdy ciało
ulegnie kompletnemu zniszczeniu,
mogę odrodzić się w niemal
niezmieniony.
Niemal mówię, gdyż wciąż
zaklęty fragment duszy należy
do Vegaheera... Nowe ciało,
byłoby jego ciałem, gdyż takim
on je zapamiętał... |
| <Crade> |
|
| Więc połowa
duszy zaklęta jest w relikwiarzu
i gdy ciało twe obecne
zostałoby zgładzone mógłbyś
się z niego odrodzić czyż tak? |
| <Estraven> |
|
| Tak mniej więcej
to wygląda... |
| <Crade> |
|
| Lecz tak na
zdrowy rozum gdyby twa obecna
postać uległa zagładzi i
chciałbyś się ponownie
odrodzić z relikwiarza to w
relikwiarzu pozostałaby jeno
jedna czwarta twej duszy czy to
nie zbyt mało? |
| <Estraven> |
|
Nie... Widzisz,
ze względu na... jakby to
nazwać... *Zastanowił się
chwilę...* Przedłużanie swego
życia, w nieskończoność nie
jest czynem chwalebnym... Moja
dusza nie zazna już spokoju...
Skazana na potępienie w razie
śmierci... Dzięki relikwiarzowi,
część, która uleciała z
ciała, łatwo wraca do nowego...
Nie tracę ani kawałka...
Problemem jednak jest tylko
połowa duszy w mym ciele...
Przez to zatracam niektóre
elementy mojego... Hmm... Że tak
to nazwę "człowieczeństwa" |
| <Crade> |
|
| Rozumieć mam
wiec, że po zniweczeniu twego
obecnego ciała ta połówka
duszy któa w nim jest zawarta
wraca do relikwiarza gdzie może
być na powrót podzielona tak? |
| <Estraven> |
|
| Nie... Nie wraca...
Błąka się po świecie, aż
ciało przyzwie ją do siebie...
Tak najprościej chyba będzie mi
to ująć... |
| <Crade> |
|
| Więc jaka w tym
rola relikwiarza? |
| <Estraven> |
|
| On jest
łącznikiem, między ciałem a
duszą... To on ściąga najpierw
duszę do siebie, a później
dopiero oddaje ciału...
Wcześniejsze, proste
wytłumaczenie miało na celu
uproszczenie sprawy, nad którą
można by się bardzo długo
rozwodzić... |
| <Crade> |
|
| Myślę, że przybliżyliśmy
naszym czytelnikom sprawę
relikwiarza... Lecz może
porozmawiamy o tych niezbyt
miłych sprawach związanych z
byciem nieumarłym o którym
wcześniej napomniałeś... |
|

|
|
| <Estraven> |
|
| Pierwsze...
Chociażby potępienie... Sama
świadomość, że dusza moja po
śmierci, rozdarta, błąkać
się będzie po świecie... Nie
zazna spokoju... |
| <Crade> |
|
| a drugie? *zapytał
z zainteresowaniem* |
| <Estraven> |
|
| Ponadto, brak
zmysłów... Węch, smak...
Choćby to... Brakuje czasem tego... |
| <Crade> |
|
| No fakt...
Pozbawia cię to wielu radości...
A dotyk chociaż pozostał Ci? |
| <Estraven> |
|
| Słuch, wzrok...
Podtrzymywane za pomocą magii i
mojego własnego ego... Dotyk...
Tego też mi czasem brakuje,
choć oszczędza to bólu... |
| <Crade> |
|
| Lecz nie powiesz...
pozbawia też czasem
przyjemności... *na jego twarzy
pojawił się tajemniczy uśmiech* |
| <Estraven> |
|
Hmm... Faktycznie...
Choć, wiem z doświadczenia, że
da się uzyskać efekty podobne...
*Podobnie się uśmiechnął,
choć było to tylko przelotne...
Po chwili już zniknęło...*
Są jeszcze inne niedogodność...
Braki, tak to nazwę, o których
jednak nie chcę wspominać... |
| <Crade> |
|
- Nie pytamy nie
pytamy.... *uśmiechnął się
tajemniczo milknąc na chwile*
Lecz wielu czytelników z
pewnością zastanawia się jak
można zniszczyć licza? Jak go
skutecznie zabić? Odpowiesz nam
i na to pytanie? |
| <Estraven> |
|
Opowiem nawet
więcej...
Jeszcze jako Ravnos, umarłem...
Choć była to tylko śmierć
pozorna...
Wiedziałem, że nie mogę
pozostać zbyt długo martwy...
Było to coś w rodzaju letargu... |
| <Crade> |
|
| Chciałeś
powiedzieć że Twe ciało było
martwe? |
| <Estraven> |
|
Tak... Tu
również nie będę rozwodził
się nad przyczynami, nad
sposobami...
Ale wróciłem...
I znów postanowiłem się
zmienić...
Ponownie ciężkie noce,
ślęczenie nad zaklęciami
transmutacji...
W końcu udało mi się uzyskać
wygląd, który obecnie
prezentuję... |
| <Crade> |
|
| Dobrze... Lecz
nie o zmianę wyglądu dokładnie
mi chodzi... |
| <Estraven> |
|
| Wtedy też
postanowiłem po raz kolejny
zmienić imię... Tym razem znany
byłem, już w nieco szerszych
kręgach, jako Estraven. |
| <Crade> |
|
A raczej gdybym pałał do
Ciebie żądzą... powiedzmy
mordu...
I chciałbym unicestwić Cię
całkowicie żebyś nigdy
wrócić nie mógł. |
| <Estraven> |
|
Gdybyś chciał
mnie zniszczyć?
Możliwe... Całkiem możliwe... |
| <Crade> |
|
| Dokładnie. Co
bym musiał zrobić? |
| <Estraven> |
|
Po pierwsze,
odnaleźć mój relikwiarz... Bo,
nie popełniając błędu Ravnosa,
ukryłem go starannie...
Gdybyś już go odnalazł,
musiałbyś go zniszczyć...
Obejść bariery ochronne i
zniszczyć go... |
| <Crade> |
|
| Tylko tyle? A
może aż tyle? |
| <Estraven> |
|
Bez relikwiarza,
gdy mam jednak ciało mogę
przetrwać i stworzyć kolejny
relikwiarz...
Należy również zniszczyć
ciało...
Obydwa czynniki muszą zniknąć,
bym przestał istnieć...
Wyeliminowanie tylko jednego na
nic się nie zda... |
| <Crade> |
|
| Więc z ciała możesz
odbudować swój relikwiarz? |
|

|
|
| <Estraven> |
|
| Tak... Prowadzi
to jednak do ponownego rozerwania
duszy... Nie osłabia mnie to...
Czyni mnie tylko... Hmm... Mniej
ludzkim... |
| <Crade> |
|
| Tak więc jeżeli
uważnie przeczytaliście relacje
z tego wywiadu problemów mieć
nie powinniście mieć z
unicestwieniem naszego
dzisiejszego rozmówcy. *uśmiechnął
się zwijając pergamin i na
powrót chowając go do kieszeni
płaszcza* - Dzięki Ci wiec
Estravenie że znalazłeś dla
nas czas... *skinął mu głową
w podziękowaniu* |
| <Estraven> |
|
| *Odpowiedział
skinięciem głowy i wstał z
fotela...* Krótka to historia,
zawiera jednak najważniejsze
fakty... Co do niszczenia mnie...
Zapraszam serdecznie... *Uśmiechnął
się tajemniczo...* |