Numer: 1 2 3 4 5
 
 


Stwory dotąd przez badaczy poznane.

 

 

Chimera to stwór powstały z koszmarów sennych , przez wieki żywił się ludzkim strachem i gdy była już wystarczająco potężna , przybyła do świata śmiertelników. Bestia rodem z piekła , lecz nie jest do prawda , to tylko prymitywne wyobrażenia słabych istot , z których się narodziła. Stwór o posturze lwa i byczych rogach sieje zamęt i strach na polach zamieszkiwanych przez chłopskie rodziny. Jego ślepia złowieszczo błyszczą z blaskiem żądzy krwi. Potężne szczęki rozszarpują z łatwością kłody drwa , lecz na dniach są to tylko ciała nieszczęśliwców , którzy mają okazję stanąć oko w oko ze stworem. Chimera jest celem wypraw wielu wojowników , gdyż za jej rogi wyznaczane są ogromne nagrody , dlatego właśnie jej pieczary pełne są pordzewiałych hełmów i powyginanych zbroi.
Opowieści o niej są przepełnione bujdami snutymi przez przerażonych chłopów , albowiem żaden nie widział tej bestii , a jak już zobaczył , to nie miał przyjemności komuś opowiedzieć . Legendy krążące wśród tropicieli mówią o płonących śladach przezeń zostawianych...

Bartimeus

 
Węże morskie dorastają do 45-60 metrów (a największe, bardzo rzadko spotykane, są nawet większe). Żyją w stadach po 6-10 sztuk (samiec i samice). Samiec ma na łbie barwną (zwykle czerwoną lub żółtą) kryzę. Zamieszkują niespokojne i niebezpieczne wody, pełne skalistych wysp i podwodnych skał, w niemal każdym klimacie (z wyjątkiem szczególnie zimnych wód dalekiej północy). Żywią się niemal wszystkim. Podczas polowania posługują się wyładowaniem elektrycznym (podobnie do węgorzy elektrycznych), zabijając lub ogłuszając całe ławice, a następnie spokojnie się objadając. Znane są przypadki ataków na ludzi. Posiłek zdobyty podczas udanego polowania wystarczy wężowi na jakieś 3 dni.
Jaja składają na lądzie, ale w bezpośrednim sąsiedztwie wody (np. plaża, jaskinia zalewana częściowo przez przypływ itp). Gniazda budują z gałęzi wzmocnionych wodorostami. Samica składa 2-4 jaj, z których wykluwają się małe (ok. metra długości) węże. Do momentu wyklucia stado strzeże złożonych jaj, potem małe węże odpływają i żyją już na własny rachunek. Młode węże od początku są samodzielne, łączą się w duże stada (kilkanaście do kilkudziesięciu sztuk) i żywią głównie rybami i skorupiakami.

Dorosłe węże to silne przebiegłe bestie, które potrafią się uczyć na błędach swoich i towarzyszy (tzn. jeśli np. zobaczą, że członek stada podpłynął do okrętu i zginął, to będą zachowywać ostrożność). Młodych też jednak nie można lekceważyć, bo w stadzie są niebezpieczne jak piranie.

Thorlok

 
Bazyliszek mógł być jadowitym wężem, złowrogim jaszczurem, ogromnym smokiem albo chimerą o głowie i skrzydłach koguta osadzonych na ciele węża. Mógł mieć nie tylko postać węża, jaszczura czy smoka, ale także koguta lub indyka, z ogonem węża i oczami żaby lub jaszczurki. Wykluwał się z jaja złożonego przez siedmioletniego koguta lub z jaja przechowywanego w kurzu. Bazyliszek - jego wygląd jest bliżej niesprecyzowany. Wiadomo, że zwierzę to duży, ośmionożny gad. Długości prawdopodobnie około 5 metrów, posiada szeroką głowę i mocne szczęki.
Bazyliszek potrafi za pomocą swojego wzroku zamieniać ofiary w kamień, ale jak można się łatwo domyślić, czyni tak jedynie w samoobronie, a nie podczas polowania. Jest przede wszystkim mięsożerny, ale jego zmiennocieplność daje zaskakująco niskie potrzeby żywieniowe. Bazyliszek może bez większych problemów przeżyć bez pożywienia przez kilka tygodni. Takie przystosowanie wynika po części z jego sposobu polowania. Najczęściej nie opuszcza swojego schronienia, czekając na ofiarę. Wbrew oczekiwaniom całkiem szybki i zwinny.
Ponieważ bazyliszek jest zwierzęciem na wpół legendarnym i prawdziwym postrachem, często mylony jest z innymi stworzeniami, na przykład gigantycznymi jaszczurkami.

Thorlok

 
Mantikory? Tak... to olbrzymie bestie trudne do pokonania nawet najsilniejszym wojownikom. Łeb i tułów mają lwie, lecz tylko tyle z tych zwierząt nie jest przerażające. Zamiast ogona żądło skorpiona wyrasta, lecz jest po stokroć groźniejsze. Na potężnym grzbiecie znajdują się nietoperze skrzydła, które pozwoliłyby mantikorze wycofać się z walki...Gdyby tylko znalazł się tak potężny wojownik. Spomiędzy skrzydeł wystają kolce ciągnące się od karku tej istoty do jej krzyża.
Mantikora zabija nie tylko żądłem lub pazurami. Łeb jej jest wielki, a pysk przerażający. Gdy stworzenie to ryczy, można ujrzeć potężne kły, które wraz z pyskiem dają wrażenie, iż to sam demon przyszedł aby wpić się w nasze ciało i wyssać z niego życie.

Kaleh

Te mniej znane...

Czy widział ktoś, kiedy kiedykolwiek Krasnoluda Chaosu?

Czy ktoś z was wie jak on wygląda, czy któryś z was miał z nim do czynienia, czy ktoś o czymś takim słyszał? *ochrypły i ciężki głos dobywał się spod kaptura niskiej i tęgiej postaci* Chyba nikt, nie zostaje mi nic tylko opowiedzieć wam o nich *zdjął kaptur i ukazał swoje krasnoludzkie rysy*
Bezduszni wojownicy, którzy pod wpływem sił zła zmienili się całkiem, nawet nie wiecie co może się stać gdy wasz umysł opanuje zło, chaos, chęć zagłady, chciwość, żądza. To powoduje iż chce się więcej i więcej wszelakim kosztem, a chaos dalej mąci nam w głowach i brniemy dalej aż zabrniemy na tyle daleko by stać się już niepotrzebnymi. Widziałem wielu krasnoludów, i wiele ich klanów, stoczyłem wiele wojen, ale to było coś innego. Stali w zwartym szeregu ze swoimi działami, a my czekaliśmy by przyjąć natarcie które nie przychodziło, a oni stali dalej w nieruchomych szeregach niczym posągi niewzruszeni czekali na nasz ruch, więc dowódca dał znak do ataku.
Kiedy ruszyliśmy, to jedyne co nas uratowało to to, iż się rozproszyliśmy, bo inaczej dawno już byśmy zginęli. Ci, co nie zostali zabici byli skuwani i wysyłani do pracy w górach.
Słyszałem, że nasz naród jest bardzo odporny na wpływy sił Chaosu, i procesy te trwają dłużej niż u innych ras, lecz jeśli to nastąpi to zmiany zachodzą bardzo daleko, wśród nas mogą się pojawić także mutanci, rozmawiałem z jednym takim od połowy był centaurem, a od połowy krasnoludem chaosu, zbyt długo nie rozmawialiśmy ponieważ usłyszałem ze mi głowa z karku spadnie jeśli jeszcze raz go o coś zapytam.
Wszystko, co cenimy, nasze talenty wojenne, nasza żelazną wolę, znakomite rzemiosło, niewzruszoną determinacją by przeżyć i osiągnąć cele, nasz upór, czasami chciwość, te cechy doskonale wykorzystane zostały w służbie Chaosowi. pojawili się najgroźniejsi spośród nich Krasnoludzcy magowie, kapłani, ci którzy posiedli chęć władania magia i ją całkowicie opanowali, przyjęli mroczne moce i zagłębili się w ohydnej magii. Choć krasnoludy nigdy nie zostały stworzone do władania magia, to jednak za wszelaką cenę posiedli ta wiedzę, a zapłacili za to słono. Przekleństwo kamienia, każdy czarnoksiężnik krasnoludów w nieunikniony sposób zaczyna się powoli zmieniać w kamień, od stóp do głów, stopy powoli szarzeją, aż w końcu zamieniają się w kamień, a potem reszta ciała.
Są to jedne z najdzikszych, najmniej przewidywalnych ras, jakie można spotkać na krańcu świata, możecie nawet je spotkać tu. *uśmiechnął się tajemniczo*

Tensarioth

 
...Draniea, dziewica zrodzona z melodyjności nocnych śpiewaków oraz srebrnych aur...przywołana, by chronić najbardziej z dziewiczych serc kwiecistych ostępów..."

Draniea to wdzięczna nazwa tajemniczych istot zamieszkujących zachodnie równiny naszego wspaniałego królestwa. "Dra" w języku zapomnianym oznacza dziewicę, "Nieea" to w swobodnym tłumaczeniu "poświata". Owe tajemnicze stworzenia często mylone są z driadami oraz leśnymi nimfami, jakże błędnie. Różnica pomiędzy Dranieą, a duchem puszczy jest zasadnicza...te pierwsze cechuje nieziemski koloryt skóry - biały niczym śnieżny kryształ, obsydianowe tęczówki oraz kruczoczarne włosy, często sięgają one Dranieom do zgrabnych, drobnych kostek. To poświęcone poprzez Naturę dziewice zrodzone z czystej esencji życia, ich nagie ciała zdobią jedynie kwieciste wianki, które z ogromnym uwielbieniem uplatają w noce napełnione poświatą Srebrnego Globu.

Trudno jednoznacznie powiedzieć o charakterze owych istot. Nie ingerują one w życie śmiertelnych, większość swego upływającego chaotycznie czasu spędzają na tańcach oraz rozkoszowaniu się wszelakimi Darami Natury - Śpiew Wichru, Muzykalność Wód, Pożądliwość Płomieni oraz Oparcie Matki Ziemi. To najbardziej z nieuchwytnych stworzeń, według pradawnych wierzeń ujrzenie Draniei było tym samym co posmakowanie subtelnej aury Błękitnego Księżyca, czyli niemal niemożliwym w swym spełnieniu. Zachowały się jednak podania o kontaktach istot śmiertelnych z Dziewicami Poświaty, każda dotyczy jedynie dzieci oraz niewinnych dziewcząt. Podobno dotyk mężczyzny miał sprawiać, iż Dranieę poczynał trawić płomień równomierny z niegodnością oraz nieprzyzwoitością jego myśli.

Dzisiaj stały się one legendą, która przestrzega młode kobiety by zachowały skromność oraz nieskazitelność zarówno ducha jak i ciała. Chociaż niezbitych dowodów na istnienie Draniei nie ma, to mądrość słowa pisanego zapewnia, iż pozostają one nadal ukryte w niezbadanych ostępach, daleko, daleko od ludzkich siedlisk oraz mnożących się wraz z cywilizacją nieczystości...

Shadya Meleniss

 
K'hruul

Kreatury te są dość często wspominane w opisach krain leśnych znajdowanych przez badaczy w starodrukach galimoryjskich. Często opisy te podawane były przez osoby, którym po rzekomym spotkaniu z owymi istotami przytrafiały się przeróżne, przedziwne przypadki. Większa część tychże opisów powstała na skutek spisanych rozmów z osobami posądzanymi przez ogół za szalone lub na wpół opętane przez zbyt długie obcowanie z samym sobą.

O tym jak K'hruule wyglądają wiadomo niewiele, gdyż niespójne lub wręcz sprzeczne bywają opisy osób, którym rzekomo się ukazały. Niejednokrotnie osoby te posądzane były w najlepszym wypadku o zmyślanie, w najgorszym o postradanie zmysłów.

Najczęstszym miejscem spotkania z K'hruulami pojawiającym się w tychże opisach jest las.
Im bardziej głęboki i niedostępny tym lepiej.
Z drugiej jednak strony, każdy kto o owym miejscu opowiadał, nie potrafił ani danego miejsca wskazać na mapie, ani do niego zaprowadzić.

To gdzie owe istoty można spotkać traktować można w dzisiejszej erze jak przestrogę , gdzie się nie udawać. Gdyż to co rzekomi świadkowie opisują przechodzi czasem pojęcie ludzkie , jak i każde inne.

K'hruule bowiem stanowią coś w rodzaju straży równowagi matki natury. Pilnują by ci , którym za dobrze się wiedzie , nie mieli do końca łatwego życia , a dla tych , którzy mieli ciężko szykują swoje psikusy , które mogą pomieszać im w głowach , lecz także pomóc niesłychanie.

Jeśli chodzi o ich naturę - są złośliwe, dziwne mają pomysły i jeszcze dziwniejsze poczucie humoru. Są dla galimoryjskich wędrowców niczym dla skrybów chochlik drukarski, a dla poszukiwaczy skarbów złośliwy dżin.
Potrafią okazać się strudzonemu wędrowcy wskazując mu ciepły posiłek i nocleg wspaniały, lecz innemu wskażą posłanie, które pożre go żywcem...
Świadkowie przed spotkaniem z K'hruulami postrzegani byli jako dobrzy, lub nie postrzegani byli wogóle , jako że byli tak niepozorni na ile się da.
Ci, którzy gorzej w życiu swym czynili, kończyli raczej źle po takim spotkaniu, a o ich losach opowiadali ich słudzy lub kompani o czystszych sumieniach.

Co do jednego świadkowie są zgodni. K'hruule objawiają się w czasie nocy , gdy wokoło zapada niespodziewanie mgła gęsta niczym mleko , słychać wówczas ledwie wyczuwalny ,jednostajny szept (co do tego świadkowie także są zgodni) powtarzający ledwie słyszalnym głosem "K'hrull , K'hrull...." po czym osoby , które istoty te obrały sobie za cel zabawy zaczynają zachowywać się różnie . Chodzą jak w amoku , lunatykują oddalając się w nieznanym kierunku , dosiadają konia mamrocząc coś pod nosem , lub śmiejąc się tarzają się w igliwiu trzymając się za boki. O takich zdarzeniach niewielu chce opowiadać w obawie o to ,jak postrzegani będą przez pozostałych. Często ci, którzy spotkali ciemną nocą owe istoty twierdzą, że się zmienili - że z doświadczonego i silnego wojownika zmieniono ich w bezbronnych nowicjuszy, że ktoś ograbił ich z, jak dosłownie twierdzili, czasu,czy, że po takim spotkaniu nawet najprostszy labirynt stawał się nie do przejścia (oczywiście nie z ich winy).

K'hruule według badaczy mają jakiś wgląd w duszę osoby, która decyduje się na przebywanie na ich terytorium. Stan snu sprawia, iż K'hruule mają taką osobę jak na dłoni. Jedyne co do tej pory o ich metodach wiadomo to to , że wpływają na umysł i sumienie ofiary , nie zadając jej żadnych ran fizycznych. Stawiają ofierze naprzeciw jej własne grzechy i słabości, tak że sama się niszczy, lub popada w obłęd.

Z tych względów fizyczność K'hruuli pozostaje jedynie w sferze domysłów badaczy. Utożsamia się ich (je?) z gęstą mgłą , z igliwiem opadłym z drzew , z szeptami i nocą. Opisy świadków, co do wyglądu owych istot są na tyle sprzeczne, że żadnemu nie można dać wiary.

Jedyne co można poradzić, by się z nimi nie spotkać to albo mieć czyste sumienie, albo porzucić myśl o wszelkim odpoczynku.

Lynz Kanada

 
ALLUDIN

Charakter:

Alludini z natury są źli i przebiegli, atakują wszelkie istoty żywe, przez co w pobliże ich siedzib żadne się nie zapuszczają. Żyją w mrocznych zakątkach południowych lasów Galimoru w głębokich jamach wykopanych w ziemi. Przez wielu są oni uważani za jedną z odmian nieumarłych ghuli, lecz w rzeczywistości daleko im do ghuli a jeszcze dalej do nieumarłych. Alludini są wyjątkowo złymi demonami drzewnymi. Atakują w grupach liczących po 6-15 osobników i w takich też grupach żyją. Nie posiadają żadnych wodzów i przywódców, w ich społecznościach panuje system starszyzny, mianowicie starsze osobniki posiadają większy autorytet.

Wygląd:

Są wysocy(2-2,30 m) i silni, ich skóra ma barwę szaro-brązową i jest dziwnie naciągnięta na ciele. Posiadają długie kończyny( rozpiętość ramion około 4m) oraz ostre szpony które ułatwiają im walkę oraz kopanie podziemnych jam. Ich oczy są nienaturalnie białe i przystosowane do widzenia w ciemnościach. Posiadają nienaturalnie długą żuchwę z ostrymi zębami długimi na ok. 4 cm, natomiast w górnej szczęce mają jedynie dwa duże siekacze które ułatwiają im jedzenie surowego mięsa. Ich głowę zdobi niewielka ilość sterczących włosów najczęściej w kolorze czarnym i czerwonym. Najdziwniejsze jest ich podbrzusze ponieważ go wogóle nie posiadają, składają się z dwóch oddzielnych części:
-Część pierwsza to głowa, korpus i ręce,
-Część druga to nogi oraz miednica.

Vard Lordth

 
KARABON

Charakter:

Karabon to niewielka istota żyjąca w pobliżu wulkanów ponieważ kocha ogień. Jego silny pancerz pozwala mu całymi dniami przebywać w wnętrzu wulkanu. Żywią się różnymi rodzajami skał magmowych a ich życie przeciętnie trwa 10 lat. Żyją w dużych stadach i nie mają wrogiego nastawienia w stosunku do innych istot, lecz zaatakowane stają się bardzo niebezpieczne. Potrafią poruszać się z dużą prędkością a ich pazury mogą rozciąć nawet skałę. Pancerz zapewnia im świetną obronę, a to w połączeniu z umiejętnością plucia ogniem i oddawania olbrzymich skoków czyni z nich groźnych przeciwników.

Wygląd:

Są wielkości dużego psa, poruszają się na czterech łapach, tylne posiadają po trzy palce i są silnie umięśnione natomiast przednie mają duże i bardzo ostre pazury. Posiadają długie ogony zakończone utwardzonymi kolcami pomiędzy którymi jest rozciągnięta cienka błona. Mają podłużny pysk, wyglądem przypominający smoczy. Na głowie wykształciła się im swoista wypustka przypominająca lśniący, czerwony kamień, i właśnie ta wypustka jest uznawana za jeden z najtwardszych materiałów na świecie. Od potylicy aż do ogona rozciągnięty jest pancerz chroniący przed atakami. Z tego pancerza wyrastają czerwone pióra tworząc olbrzymi wachlarz na grzbiecie.

Vard Lordth

 

HUFCU

Charakter:

Huecu to prastare, potężne istoty stworzone z czystej magii gdy świat był jeszcze młody a ludzka rasa ciągle spała. Są uważane za istoty mityczne jako że nikt ich na oczy nie widział, czasami tylko można usłyszeć że ktoś widział dziwny cień późną nocą sunący po niebie. Z wielu opowiadań wynika że Huecu są neutralni i nie mieszają się w sprawy innych ras. Podobno obdarzone są dużą inteligencją i magią.

Wygląd:

Legendy opisują Huecu jako olbrzymie, sięgające 4 metrów wzrostu istoty posiadające od pasa w górę korpus a poniżej powietrzny wir. Ich twarze przypominają wyciosane z kamienia maski zastygłe w niemym wyrazie. Posiadają długie ramiona i na nich mają pozawieszane liczne dzwonki

Vard Lordth

 
 

Często "średnio" mityczne stwory.

 
Mordercze robaki

Są to straszliwe bestie. Mają do 5 centymetrów długości i wydają się nieszkodliwe. Jednak pozory mylą. Mieszkają na bagnach i w lasach. Zakradają się całym stadem do nieostrożnych wędrowców i zwierząt. Pozostają niezauważone do chwili ataku. Ja jednak zastawiłem pułapkę i wszystko widziałem. Najpierw powoli podchodzą do ofiary. Sądzę, iż jest to rasa inteligentna, ponieważ po wielu obserwacjach odkryłem, że porozumiewają się ze sobą. Działają również według skomplikowanych metod polowań. Jeden robak ostrożnie wchodzi na nogę celu. Reszta pozostaje w tym czasie w ukryciu. Gdy robak jest na nodze, wczepia cię haczykami w futro (ubranie) i opuszcza się na dół. Po jego ciele wchodzi reszta stada. Oplatają się wtedy wokół nogi i błyskawicznie jął odgryzają. Ofiara pada na ziemie, a wtedy nie ma już szans. Robaki odgryzają kawałki ciała bez przerwy, mogę zjeść pokarm dwadzieścia razy cięższy od siebie. Gdy wziąć pod uwagę ich liczebność w stadzie mogą spokojnie pożreć konia z jeźdźcem. Badając stare księgi odkryłem jedną wzmiankę o tych stworzeniach. Są to podobno demony z pogranicza między piątym a szóstym piekłem. Zostały wygnane z tamtego świata na ziemię za pożarcie jakiegoś księcia demonów wraz z całym zamkiem sług. Jedyny sposób ochrony przed tymi robakami jaki odkryłem to założenie grubych, żelaznych nagolenników sobie i koniowi.

Arnubis

 
Trójgłów z Dertykt
 

Włosy czarne, długie wąsiska i broda, nos caplaty. Tak. Gęba tego potwora parszywa wielce. Gdy samą ją się spostrzeże, ciepło we spodniach uczuć można. A nie wszystko to jeszcze. Gdy więcej o nim się dowiedzieć, przerażenie ogromne człowieka ogarnia. Żaden nie chciałby tego potwora spotkać.
Wołają na niego Trójgłów. Nie za sprawą to jednak głów trzech. Kto trzygłową istotę widział. Wołają tak na niego, bo jak pije, to za trzech. Gdy do piwa beczki dopadnie, jeno obręcze metalowe się ostają po niej. Taka to pijaczyna. A jak już wypije, to zawsze trzy głowy widuje. Bije w każdą z osobna. Ale jak już trafi, to chłopa jak tura powali bez trudu. Choć może oddech jego przyczynia się do tego wielce. Bestia ta dziewki sobie upodobała. Jak jaką zoczy, to nie ma zmiłowania. Jeno płacz i zgrzytanie zębami. Stąd też i złodziejem go nazywają. Złodziejem dziewictwa. Choć i mężatkami nie wzgardzi. Powiadają, co orki najbardziej obślizgłymi stworami. Gdzie jednak orkom do Trójgłowa. Popatrzta na niego. Która by takiego chciała. Orkom wolą sie oddawać niźli jemu. Tedy sam bierze. Ludzie boją się ogrów, smoków, mantikor. Kto jednak takie widział. A ten prawdziwym jest. A mordercza bestyja to.
Gnida ta, mamiąc ludzi, co cyrulikiem jest, do kaźni miejsca je zwabiała. Obuchem przez baniak, i z człeka dusza uchodziła. I wtedy najgorsze się zaczynało. Szuja ta, do gara wrzucała co lepsze. Resztę szczurom odkładał. Powiadają, co zanim rozkrajałswe ofiary, pierwej czci je pozbawiał.
Ale ukrócili jego czyny przerażające. Na śmierć, przez biczowanie skazanym będąc uciekł. Teraz po lasach dziewki grzybów szukające chędoży. Póki kto życia bestyji tej nie ukruci, żadna dziewka, spokojnie spać nie będzie mogła. A i wy paniczyki słodkie się strzeżcie. Bo i do was się on dobierze.

Anonimowy pisarz.

 



Pergamin:
1 2 3 4

Nakład: