Numer: 1 2 3 4
 
 


Śmierć Galimoru ?

by Isztar

Przejeżdżałam niedawno obok karczmy. Lekko znudzona postanowiłam sprawdzić czy nikt nie szuka towarzyszy na wyprawę. Podjechałam pod drzwi lecz tam znalazłam jedynie zardzewiały gwóźdź i strzep pergaminu, który został po pośpiesznie zerwanym ogłoszeniu. Gdzie się podziały waleczne dusze Galimoru? Gdzie Wasza chęć przygód? Od czasu gdy nadeszła nowa era wielu ruszyło na wyprawy lecz wieści o nich już dawno przestały do nas dochodzić. Bo nikomu nie chciało się dalej pisać tego co dalej. Już dawno nikt nigdzie nie ruszał. Co się z wami ludzie stało? Czy blady strach na was padł gdyż nikt jeszcze nie powrócił i boicie się że ich kości gdzieś bieleją bez pogrzebu? Czy tego że podzielicie ich los? A może tęsknoty za waszymi żonami, mężami i dziećmi? Jak tylu mężnych bohaterów może tak długo znosić domowe pielesze? Czyście się aż tak zestarzeli że żadna dalsza wędrówka jest wam nie miła? Pamiętam starą erę, która panowała jeszcze przed niektórych przybyciem. Wtedy nie brakowało dzielnych i odważnych którzy byli gotowi stanąć na każde wezwanie towarzyszy. Którzy niczego się nie bali. Odwiecznym prawem zostawiali swoje żony i podlotki w domu aby udać się po chwałę i sławę w odległe krainy nie będąc pewnymi tego co ich czeka. A cóż teraz można zważyć w tej sprawie? Wiele czasu spędzacie w karczmie. Pijecie wiele trunków i wiele słów prawicie lecz nikt chętny do wyprawy nie jest. Czy niczyje serce nie rwie się do drogi? Do wyprawy w nieznane? Do tego co przed nami zakryte? Jeśli tak zaiste jest to cóż rzekli by ci którzy odeszli? Ci starzy bohaterowie którzy walczyli o sławę, honor i o przetrwanie Galimoru? Cóż by wam powiedział HordHawk którego wielu z was znało i lubiło? Zastanówcie się. Nasz drogi przyjaciel lubił siedzieć w karczmie lecz wiedział także że gdy przychodzi odwilż należy iść na wyprawę aby miecz nie stępiał, aby mięśnie nie stały się słabe? Cóż z rycerza który nie potrafi się obronić ? Cóż z tego który zawsze nie jest czujny gdyż przydługi spokój uśpił jego czujność? Możecie sobie mówić że nie macie czasu. Że nie macie pomysłu. Ale to wszystko tylko wymówki. Każdy pretekst jest dobry aby wyruszyć na wyprawę jeśli tylko znajda się chętni... Prawdą jest to co napisał Tristan w ostatnim numerze Głosu Galimoru: Życie w Galimorze zamiera; i jak kiedyś ktoś miał w opisie: Galimor chyli się ku upadkowi... Gdy przez pewien czas bramy Galimoru były dla nas zamknięte z rozkazu czerwonych bogów to podobno każdy w nie walił z prośba o otwarcie. Lecz gdy je otwarto to prawie nikogo nie obchodzi co się tutaj dzieje i będzie działo... Wstyd i hańba na nas spadnie gdy znowu przybędą czerwoni bogowie i zamkną bramy Galimoru. Nie dla tego że nie będą mieli czasu lecz dla tego że nikogo tu nie będzie. I żadne walenie, prośby ani deklaracje nie pomogą... Galimor umrze...

 

Historia bielizny

 by Anoushka Den'tath
Pewnego dnia, a raczej - gwoli ścisłości - nocy, odkryłam z przerażeniem, że pojęcia nie mam, cóż galimoryjski mężczyzna pod spodniami nosić może...
I nie o części ciała, bynajmniej, chodzi, jeno o bieliznę ...

O ile wyobrażenie o strojach dają nam choćby bywalcy karczmy, ubiór swój opisując, o tyle bielizna tajemnicą pozostaje.
Niewiasty oczywiście gorsety noszą, czy to pod suknią, czy jako jej część, przyprawiając mężczyzn o szybszy przepływ krwi. Niewątpliwy symbol ówczesnej kobiecości, dla kobiet był przekleństwem jeno. Gorset, z wszytymi stalowymi obręczami i fiszbinami, służyć miał głównie wymodelowaniu talii osy, nie zaś podtrzymaniu biustu. Sznurowano go tak mocno, że kobieta miała problemy z oddychaniem, częste były omdlenia. Stalowe fiszbiny natomiast zmuszały kobietę do siedzenia prosto i sztywno, jakby kij od szczotki połknęła. Obręcze powodowały deformacje kręgosłupa i żeber, przez co zmniejszała się w klatce piersiowej ilość miejsca dla płuc, przesuwały się także inne narządy wewnętrzne. Talie owych, pościskanych gorsetami panien mierzyły około 45 cm, miarą talii idealnej była możliwość objęcia jej dłońmi (zaznaczę, że panny te chude ni szczupłe nie były, bo moda na kościstość wraz z czasami nam współczesnymi nadeszła). Biustonosz, w kształcie podobnym dzisiejszym biustonoszom, zaprezentowano po raz pierwszy na łamach magazynu Vouge, równe 100 lat temu. Jednak już Greczynki, chcąc kształtować swoją figurę, podwiązywały piersi pasami płótna lub nosiły dodatkową tunikę pod tuniką wierzchnią. Rzymscy mężczyźni, chcąc upodobnić kobiece piersi do swoich wymyślili opaski i skórzane pierwowzory gorsetów, spłaszczające biust. Później, aż do średniowiecza (pojawienie się gorsetów) rolę bielizny pełniła długa lub krótka koszula, noszona pod wierzchnim okryciem.

W drugiej połowie XIX wieku Hermine Cadolle opracowała 'le bien-etre' (fr. bien - dobrze, etre - być, aż prosi się by przetłumaczyć to jako dobrobyt), dwuczęściową bieliznę, której dolna część była krótkim gorsetem, górna natomiast czymś podobnym do dzisiejszych staników. Gdy na początku XX wieku górną część owego 'dobrobytu' zaczęto sprzedawać oddzielnie, a bogate Francuzki czy Angielki niemal ślepo podążały za modą, nasze prababki próbowały szyć staniki z wstążek i materiału lub przerabiając podkoszulki i halki. Kobiecą bieliznę dostosowywano do obecnie panującej mody na daną sylwetkę.

W latach 70' XIX wieku pojawiły się krynoliny - konstrukcje z metalowych prętów i wielorybich kości, tworzące 'szkielet' dla długich sukni, o ogromnej rozpiętości. Gdy kobieta siadała, zdarzało się, że usztywniona suknia unosiła się tak wysoko, że jej łono doskonale widocznym się stawało. Gdy natomiast panna jakaś pochylić się chciała, suknia tak samo unosiła się, lecz ku tyłowi, odsłaniając to miejsce, w którym plecy swą szlachetną nazwę tracą. Najbardziej pożądanymi wówczas wypukłościami były krągłe pośladki. Używano więc specjalnie wyprofilowanych poduszek, które elegantki w niejasny dla mnie sposób mocowały pod suknią, na swej rzyci, co by wydatniejszą
była. Początek XX wieku przyniósł modę na 'prostą' sylwetkę, bez zaznaczonej talii czy linii bioder, lecz z obfitym biustem. By zrównać krągłe biodra z wciętą talią używano gorsetów o bardzo długich fiszbinach, natomiast biust powiększano przy pomocy jedwabnych wkładek. W czasach I wojny światowej moda kobieca upodabniała się do męskiej, próbowano więc przy pomocy bielizny wyprostować linie bioder i biustu.

W XVI w. kobiecie wypadało mieć pod suknią pas cnoty, lub też nie mieć nic. Głównie kurtyzany nosiły pantalony, szybko więc uznano tą część garderoby za nieprzyzwoitą. Twierdzono, że zasłaniając intymne części, niezdrowo przyciąga ku nim myśli. Jedynie kobiety stare i schorowane, służące myjące okna i operowe tancerki nosić mogły pantalony bez posądzeń o nieskromność. Bezwstydnie ukazujące kobiece łona i pośladki krynoliny sprawiły jednak, że koniecznym się stało zakrycie owych wdzięków. Upowszechniły się więc pantalony, początkowo 'otwarte', składające się z dwóch kawałków materiału, które zawiązywano na biodrach, później - o sięgających kolan nogawkach. Nietrudno domyślić się, jak pantalony zmieniły się w dzisiejsze figi - gdy suknie i spódnice krótsze się stawały, również nogawki pantalonów musiały ulegać skróceniu. Stringi natomiast powstały wraz ze skąpymi kostiumami bikini, kiedy to podczas seksualnej rewolucji (lata 60 XX wieku) odważne dziewczęta za pomocą nożyczek zmniejszały rozmiary bielizny.



            
                  


       
          



I choć aż swędzą mnie paluszki, by dokładniej opisać jak powstały wszelakie pończoszki, podwiązki i rajstopy, to przecież mężczyzna był natchnieniem moim do napisania tego artykułu. Wszak bielizna mężczyźnie niezbędna, co by wiadome części jego ciała nie wykonywały nazbyt gwałtownego ruchu wahadłowego.

Przez tysiące lat mężczyźni używali przepasek biodrowych, podobnych pasom dzisiejszych zawodników sumo -wykonywane były one najpierw z wyprawianych do miękkości skór, później z tkanin. Zawiązywało się je, owijając kilkakrotnie wokół bioder, a następnie przekładając koniec przepaski przez krocze. Przepaski takie nosili już starożytni Rzymianie, a nawet mieszkańcy Alp sprzed ponad pięciu tysięcy lat. Aż do XV wieku brak informacji o jakichkolwiek innych rodzajach męskiej bielizny - pozwala to sądzić, że przepaski biodrowe były w użyciu aż do średniowiecza. Z zapisków Abla Hugo, brata Wiktora, dowiedzieć się możemy, że jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku południowo francuscy pastuszkowie używali owych pasów tkaniny.

W XV wieku pojawiły się pludry - długie i obcisłe (słynne 'rajtuzy' Robin Hooda). Pludrom towarzyszyły obcisłe kaftany, których rękawy rozcinano, by ukazać materiał służącej za górną część bielizny koszuli. Przez kolejne stulecia noszono kalesony z lnu, bawełny, czy jedwabiu, zdobione równie bogato, jak damska bielizna, było to bowiem oznaką zamożności. Do czasu rozpoczęcia przemysłowej produkcji bawełny (przełom XIX i XX w.) ręcznym szyciem męskiej bielizny zajmowały się żony i służące. Sto lat temu mężczyźni nosili coś, czego nazwać nie potrafię - było to jakby połączenie dzisiejszych kalesonów i grubej podkoszulki z długim rękawem, tworzących całość, zapinaną z przodu na guziki (Charlie Chaplin). Owo 'coś' z oczywistych względów nie sprzyjało utrzymywaniu higieny, służyło również jako piżama. Poszukiwano więc nowych rozwiązań - pojawiły się odpinane klapki z przodu i tyłu, zapinane na guziki lub też całkowicie otwarte rozporki. Na początku XX wieku zaczęto kalesony sprzedawać oddzielnie, kilkanaście lat później - szyć je anatomicznie - z dodatkowym trójkątem materiału w kroku.

Lata 30 były przełomem - na rynek wprowadzono bieliznę podobną dzisiejszym slipom, później bokserki. Kolejne kilkanaście lat minęło nim gumka lub elastyczna taśma zastąpiła guziki. Historia ta nie jest na pewno historią bielizny naszych babek - to, na punkcie czego szaleli bogaci Amerykanie, Anglicy czy Francuzi, często nie docierało do nas lub nie mając racji bytu, nie przyjmowało się. Jeno myśl, że ów mężczyzna galimoryjski odziany był w pludry lub zdobione koronką
kalesony...

Niniejszym ogłasza się konkurs z pytaniem: A co nosi poczciwy Lord JAO ?

Zgłoszenia na PW do zainteresowanego - przewidziano rzeczową nagrodę.



Pergamin: 1 2 3 4

Nakład: