|
|
Śmierć
Galimoru ?
|
 |
by
Isztar
|
Przejeżdżałam
niedawno obok karczmy. Lekko
znudzona postanowiłam sprawdzić
czy nikt nie szuka towarzyszy na
wyprawę. Podjechałam pod drzwi
lecz tam znalazłam jedynie
zardzewiały gwóźdź i strzep
pergaminu, który został po pośpiesznie
zerwanym ogłoszeniu. Gdzie się
podziały waleczne dusze Galimoru?
Gdzie Wasza chęć przygód? Od
czasu gdy nadeszła nowa era
wielu ruszyło na wyprawy lecz
wieści o nich już dawno przestały
do nas dochodzić. Bo nikomu nie
chciało się dalej pisać tego
co dalej. Już dawno nikt nigdzie
nie ruszał. Co się z wami
ludzie stało? Czy blady strach
na was padł gdyż nikt jeszcze
nie powrócił i boicie się że
ich kości gdzieś bieleją bez
pogrzebu? Czy tego że
podzielicie ich los? A może tęsknoty
za waszymi żonami, mężami i
dziećmi? Jak tylu mężnych
bohaterów może tak długo znosić
domowe pielesze? Czyście się aż
tak zestarzeli że żadna dalsza
wędrówka jest wam nie miła?
Pamiętam starą erę, która
panowała jeszcze przed niektórych
przybyciem. Wtedy nie brakowało
dzielnych i odważnych którzy
byli gotowi stanąć na każde
wezwanie towarzyszy. Którzy
niczego się nie bali. Odwiecznym
prawem zostawiali swoje żony i
podlotki w domu aby udać się po
chwałę i sławę w odległe
krainy nie będąc pewnymi tego
co ich czeka. A cóż teraz można
zważyć w tej sprawie? Wiele
czasu spędzacie w karczmie.
Pijecie wiele trunków i wiele słów
prawicie lecz nikt chętny do
wyprawy nie jest. Czy niczyje
serce nie rwie się do drogi? Do
wyprawy w nieznane? Do tego co
przed nami zakryte? Jeśli tak
zaiste jest to cóż rzekli by ci
którzy odeszli? Ci starzy
bohaterowie którzy walczyli o sławę,
honor i o przetrwanie Galimoru? Cóż
by wam powiedział HordHawk którego
wielu z was znało i lubiło?
Zastanówcie się. Nasz drogi
przyjaciel lubił siedzieć w
karczmie lecz wiedział także że
gdy przychodzi odwilż należy iść
na wyprawę aby miecz nie stępiał,
aby mięśnie nie stały się słabe?
Cóż z rycerza który nie
potrafi się obronić ? Cóż z
tego który zawsze nie jest
czujny gdyż przydługi spokój uśpił
jego czujność? Możecie sobie mówić
że nie macie czasu. Że nie
macie pomysłu. Ale to wszystko
tylko wymówki. Każdy pretekst
jest dobry aby wyruszyć na
wyprawę jeśli tylko znajda się
chętni... Prawdą jest to co
napisał Tristan w ostatnim
numerze Głosu Galimoru: Życie w
Galimorze zamiera; i jak kiedyś
ktoś miał w opisie: Galimor
chyli się ku upadkowi... Gdy
przez pewien czas bramy Galimoru
były dla nas zamknięte z
rozkazu czerwonych bogów to
podobno każdy w nie walił z prośba
o otwarcie. Lecz gdy je otwarto
to prawie nikogo nie obchodzi co
się tutaj dzieje i będzie działo...
Wstyd i hańba na nas spadnie gdy
znowu przybędą czerwoni bogowie
i zamkną bramy Galimoru. Nie dla
tego że nie będą mieli czasu
lecz dla tego że nikogo tu nie będzie.
I żadne walenie, prośby ani
deklaracje nie pomogą... Galimor
umrze...
|
|
|
Historia bielizny
|
 |
|
|
by Anoushka Den'tath |
Pewnego dnia, a raczej - gwoli
ścisłości - nocy, odkryłam z przerażeniem, że
pojęcia nie mam, cóż galimoryjski mężczyzna pod
spodniami nosić może...
I nie o części ciała, bynajmniej, chodzi, jeno o
bieliznę ...
O ile wyobrażenie o strojach dają nam choćby
bywalcy karczmy, ubiór swój opisując, o tyle
bielizna tajemnicą pozostaje.
Niewiasty oczywiście gorsety noszą, czy to pod
suknią, czy jako jej część, przyprawiając
mężczyzn o szybszy przepływ krwi. Niewątpliwy
symbol ówczesnej kobiecości, dla kobiet był
przekleństwem jeno. Gorset, z wszytymi stalowymi
obręczami i fiszbinami, służyć miał głównie
wymodelowaniu talii osy, nie zaś podtrzymaniu
biustu. Sznurowano go tak mocno, że kobieta
miała problemy z oddychaniem, częste były
omdlenia. Stalowe fiszbiny natomiast zmuszały
kobietę do siedzenia prosto i sztywno, jakby kij
od szczotki połknęła. Obręcze powodowały
deformacje kręgosłupa i żeber, przez co
zmniejszała się w klatce piersiowej ilość
miejsca dla płuc, przesuwały się także inne
narządy wewnętrzne. Talie owych, pościskanych
gorsetami panien mierzyły około 45 cm, miarą
talii idealnej była możliwość objęcia jej dłońmi
(zaznaczę, że panny te chude ni szczupłe nie
były, bo moda na kościstość wraz z czasami nam
współczesnymi nadeszła). Biustonosz, w kształcie
podobnym dzisiejszym biustonoszom,
zaprezentowano po raz pierwszy na łamach
magazynu Vouge, równe 100 lat temu. Jednak już
Greczynki, chcąc kształtować swoją figurę,
podwiązywały piersi pasami płótna lub nosiły
dodatkową tunikę pod tuniką wierzchnią. Rzymscy
mężczyźni, chcąc upodobnić kobiece piersi do
swoich wymyślili opaski i skórzane pierwowzory
gorsetów, spłaszczające biust. Później, aż do
średniowiecza (pojawienie się gorsetów) rolę
bielizny pełniła długa lub krótka koszula,
noszona pod wierzchnim okryciem.
W drugiej połowie XIX wieku Hermine Cadolle
opracowała 'le bien-etre' (fr.
bien - dobrze, etre - być, aż prosi się by
przetłumaczyć to jako dobrobyt), dwuczęściową
bieliznę, której dolna część była krótkim
gorsetem, górna natomiast czymś podobnym do
dzisiejszych staników. Gdy na początku XX wieku
górną część owego 'dobrobytu' zaczęto sprzedawać
oddzielnie, a bogate Francuzki czy Angielki
niemal ślepo podążały za modą, nasze prababki
próbowały szyć staniki z wstążek i materiału lub
przerabiając podkoszulki i halki. Kobiecą
bieliznę dostosowywano do obecnie panującej mody
na daną sylwetkę.
W latach 70' XIX wieku pojawiły się krynoliny -
konstrukcje z metalowych prętów i wielorybich
kości, tworzące 'szkielet' dla długich sukni, o
ogromnej rozpiętości. Gdy kobieta siadała,
zdarzało się, że usztywniona suknia unosiła się
tak wysoko, że jej łono doskonale widocznym się
stawało. Gdy natomiast panna jakaś pochylić się
chciała, suknia tak samo unosiła się, lecz ku
tyłowi, odsłaniając to miejsce, w którym plecy
swą szlachetną nazwę tracą. Najbardziej
pożądanymi wówczas wypukłościami były krągłe
pośladki. Używano więc specjalnie
wyprofilowanych poduszek, które elegantki w
niejasny dla mnie sposób mocowały pod suknią, na
swej rzyci, co by wydatniejszą
była. Początek XX wieku przyniósł modę na
'prostą' sylwetkę, bez zaznaczonej talii czy
linii bioder, lecz z obfitym biustem. By zrównać
krągłe biodra z wciętą talią używano gorsetów o
bardzo długich fiszbinach, natomiast biust
powiększano przy pomocy jedwabnych wkładek. W
czasach I wojny światowej moda kobieca
upodabniała się do męskiej, próbowano więc przy
pomocy bielizny wyprostować linie bioder i
biustu.
W XVI w. kobiecie wypadało mieć pod suknią pas
cnoty, lub też nie mieć nic. Głównie kurtyzany
nosiły pantalony, szybko więc uznano tą część
garderoby za nieprzyzwoitą. Twierdzono, że
zasłaniając intymne części, niezdrowo przyciąga
ku nim myśli. Jedynie kobiety stare i
schorowane, służące myjące okna i operowe
tancerki nosić mogły pantalony bez posądzeń o
nieskromność. Bezwstydnie ukazujące kobiece łona
i pośladki krynoliny sprawiły jednak, że
koniecznym się stało zakrycie owych wdzięków.
Upowszechniły się więc pantalony, początkowo
'otwarte', składające się z dwóch kawałków
materiału, które zawiązywano na biodrach,
później - o sięgających kolan nogawkach.
Nietrudno domyślić się, jak pantalony zmieniły
się w dzisiejsze figi - gdy suknie i spódnice
krótsze się stawały, również nogawki pantalonów
musiały ulegać skróceniu. Stringi natomiast
powstały wraz ze skąpymi kostiumami bikini,
kiedy to podczas seksualnej rewolucji (lata 60
XX wieku) odważne dziewczęta za pomocą nożyczek
zmniejszały rozmiary bielizny.
I choć aż swędzą mnie paluszki, by dokładniej
opisać jak powstały wszelakie pończoszki,
podwiązki i rajstopy, to przecież mężczyzna był
natchnieniem moim do napisania tego artykułu.
Wszak bielizna mężczyźnie niezbędna, co by
wiadome części jego ciała nie wykonywały nazbyt
gwałtownego ruchu wahadłowego.
Przez tysiące lat mężczyźni używali przepasek
biodrowych, podobnych pasom dzisiejszych
zawodników sumo -wykonywane były one najpierw z
wyprawianych do miękkości skór, później z
tkanin. Zawiązywało się je, owijając
kilkakrotnie wokół bioder, a następnie
przekładając koniec przepaski przez krocze.
Przepaski takie nosili już starożytni Rzymianie,
a nawet mieszkańcy Alp sprzed ponad pięciu
tysięcy lat. Aż do XV wieku brak informacji o
jakichkolwiek innych rodzajach męskiej bielizny
- pozwala to sądzić, że przepaski biodrowe były
w użyciu aż do średniowiecza. Z zapisków Abla
Hugo, brata Wiktora, dowiedzieć się możemy, że
jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku południowo
francuscy pastuszkowie używali owych pasów
tkaniny.
W XV wieku pojawiły się pludry - długie i
obcisłe (słynne 'rajtuzy' Robin Hooda). Pludrom
towarzyszyły obcisłe kaftany, których rękawy
rozcinano, by ukazać materiał służącej za górną
część bielizny koszuli. Przez kolejne stulecia
noszono kalesony z lnu, bawełny, czy jedwabiu,
zdobione równie bogato, jak damska bielizna,
było to bowiem oznaką zamożności. Do czasu
rozpoczęcia przemysłowej produkcji bawełny
(przełom XIX i XX w.) ręcznym szyciem męskiej
bielizny zajmowały się żony i służące. Sto lat
temu mężczyźni nosili coś, czego nazwać nie
potrafię - było to jakby połączenie dzisiejszych
kalesonów i grubej podkoszulki z długim rękawem,
tworzących całość, zapinaną z przodu na guziki (Charlie
Chaplin). Owo 'coś' z oczywistych względów nie
sprzyjało utrzymywaniu higieny, służyło również
jako piżama. Poszukiwano więc nowych rozwiązań -
pojawiły się odpinane klapki z przodu i tyłu,
zapinane na guziki lub też całkowicie otwarte
rozporki. Na początku XX wieku zaczęto kalesony
sprzedawać oddzielnie, kilkanaście lat później -
szyć je anatomicznie - z dodatkowym trójkątem
materiału w kroku.
Lata 30 były przełomem - na rynek wprowadzono
bieliznę podobną dzisiejszym slipom, później
bokserki. Kolejne kilkanaście lat minęło nim
gumka lub elastyczna taśma zastąpiła guziki.
Historia ta nie jest na pewno historią bielizny
naszych babek - to, na punkcie czego szaleli
bogaci Amerykanie, Anglicy czy Francuzi, często
nie docierało do nas lub nie mając racji bytu,
nie przyjmowało się. Jeno myśl, że ów mężczyzna
galimoryjski odziany był w pludry lub zdobione
koronką
kalesony... |
Niniejszym ogłasza się konkurs z pytaniem:
A co nosi poczciwy
Lord JAO ?
Zgłoszenia na PW do zainteresowanego -
przewidziano rzeczową nagrodę. |
Pergamin: 1 2 3
4
Nakład:
|
|
|